W sumie w wątku o Portman temat zszedł na #starwars i dyskusje o „zdrajcy Anakinie. Widzę to trochę inaczej, także do tematu:

Anakin podjął decyzję o przejście na ciemną stronę, gdy zauważył iż Jedi wiele się od Sithów nie różnią. Mace Windu chciał zabić rozbrojonego Sidious’a, a po proteście Anakina (o irionio) Mace Windu nieświadomie powtórzył słowa Sidousa: „He is too dangerous to be kept alive”, które z kolei wypowiedział do Anakina podczas namowy do zabicia hrabiego Dooku.

Strony wydawały się takie same, przy czym jedna oferowała życie Padme (a przynajmniej zapewniała o tym), więc podjął taką, a nie inną decyzję.

Podczas walki z Obi Wanem Anakin rzucił „From my point of view the Jedi’s are evil”. Anakin miał już w dupie komu służy. Jedi okazali się skorumpowani i fałszywi, jeden z wielkich mistrzów na jego własnych oczach pokazał ile są warte te ideały. Wszyscy są źli. Przy ciemnej stronie trzymała go tylko miłość do Padme.
Zresztą widać po maskarze Seperatystów (płaczący Anakin) iż brzydził się tym co zrobił.

A skąd ta nienawiść do Obi Wana (I HATE YOU). Wcześniej Anakin (gdy zobaczył Padme i nie wiedział iż na statku jest również Obi-Wan) szczerze się ucieszył. Proponował jej wspólne rządzenie galaktyką, gdzie w końcu będą razem. Chciał jej wytłumaczyć iż Sithowie i Jedi wiele się nie różnią, ba! Miał w głowie doborbyt galaktyki pod jego rządami.

Skąd ta furia potem? Ano stąd, że Anakin myślał iż Obi Wan wyprał mózg Padme, że Padme przywiozła go ze sobą by ten zabił Anakina. Rozpaczliwe i histeryczne : „You turned her against me”. W tym momencie Anakin stracił wszystko co mu zostało, a dla czego poświęcił wszystko co miał.
Czyli jego przyjaciel zabrał mu jedyną „rzecz” na której mu zależało, dla której poświęcił wszystko. Miłość i nienawiść to bliźniaczki i dlatego Anakin zaatakował z taką furią Obi Wana – bo tak bardzo kochał Padme.

Zemsta Sithów to nieoszlifowany brylant, część która mogła być najlepsza z całej sagi. Jednak położyła ją drewniana gra Haydena i dialogi pisane na kolanie przez Lucasa, który nie miał do tego drygu.